znów zawsze nigdy

idę pustym peronem a w rytm moich kroków kolejno gasną latarnie
znów pamiętam rzeczy o których zapomniałam
jednym butem zawsze w cieniu
drugim u progu światła

piszę ten wiersz bo wiem że nigdy się nie odgonię
od tych pomalowanych sprejem murów nad wisłą
tu na brzegu runęły nieco wcześniej
niż we mnie
wciąż układam z nich puzzle
o tu jest moje pismo
kocham odejdź cię podchodź nie bliżej

wypatrywanie żółtych autobusów z moją wadą wzroku
jest trudne
na ciebie nie ma co liczyć nawet gdy założę okulary
słońce zachodzi tak szybko jak umiera nadzieja
pierwsza nie ostatnia

tutaj czas się zatrzymał