Żal
Kolejny papieros udowadnia mi, że
żal jest we mnie jak żar
i żarzy się od lat,
spalając się powoli aż ku filtrowi,
którego bardzo mi brakuje,
gdy zaczynam palić się ze wstydu.
Im dłużej się tli, tym dłużej się żalę,
a moje palce przesiąkają żółcią i popiołem.
Skóra pamięta dłużej niż ja.
Próbuję zmyć zapach czegoś,
co od dawna we mnie mieszka.
Gaszę papierosa.
Żar gaśnie.
Żal zostaje.