W hołdzie upadłym marzycielom

Jestem Ikarem, który stracił swe cudne skrzydła,
Marzycielem pochłoniętym przez otchłań głębiny.
Synom porażki nie należą się już kadzidła,
Ku objęciom wiecznego ognia nas ciągną winy.

I czy widział kto jak skrzydła obróciły się w proch,
Nie ma dzisiaj dla umarłych feniksów znaczenia.
Okrzyk zachwytu i nadziei zamienił się w szloch.
Dlaczego tyluż Ikarów wciąż gubią marzenia?

Odpowiedz mi, drogi Dedalu, królu niebiański,
Czemuś opuścił synów przez słów apetyt wilczy,
Pozwalasz utonąć pośród piór, nie dajesz łaski?
Codziennie wołamy o pomoc. A Dedal milczy.