Odcinanie

Odciąć można wiele rzeczy — pępowinę, metkę, kupon. Jednak żadne odcinanie nie jest tak głęboko ludzkie jak odcinanie „się”. Świadomy akt zapominania, zacierania, maskowania wykonywany z pełną świadomością potencjalnej utraty. Dlaczego więc wielu ludzi decyduje się na „odcięcie się” — od rodziny, wspomnień, historii, tożsamości, a nawet samego siebie?

Z jednej strony, odcinanie się od przeszłości (bowiem zawsze odcinamy się od tego, co już było) może wydawać się ruchem naiwnym i pochopnym. Jednak pełne i dojrzałe „odcięcie się” jest świadome i niesie za sobą pewne konsekwencje, o których istnieniu dojrzały „odcinający się” powinien wiedzieć. Przyczyną tej trudnej i zgoła radykalnej decyzji może być chociażby pragnienie odrodzenia — rozpoczęcia życia na nowo bez obciążeń i ograniczeń piętnujących „poprzednie” wcielenie. Może być to także pragnienie przetrwania sukcesywnego negatywnego wzorca zachowań (własnych bądź innych osób).

Dlaczego więc wielu ludzi decyduje się na „odcięcie się” — od rodziny, wspomnień, historii, tożsamości, a nawet samego siebie?

Jednak za decyzją o odcięciu „się” zawsze stoi jedno — poczucie wstydu.

Wstyd jest uczuciem głęboko zakorzenionym w ludzkiej naturze, zwłaszcza w „polskiej” naturze. Stąd właśnie, dla młodych ludzi urodzonych i wychowanych w Polsce „odcięcie się” symbolizuje przerwanie generacyjnego przekleństwa poczucia wstydu i niższości. Okazuje się więc, że ten akt — pozornie wyrażający strach i chęć ucieczki — w rzeczywistości symbolizuje pragnienie subwersji wobec zastanego porządku rzeczy społecznej.

Addytywna natura wstydu zostaje zanegowana, tworząc tym samym negatywną przestrzeń dla swobodnego wyrażania siebie. Dla niektórych „odciąć się” oznacza „wyrazić się”, być może po raz pierwszy w życiu jako osobna, niezależna jednostka nienaznaczona nieswoimi grzechami przeszłości. Zdrowe, dojrzałe „odcięcie się” może otworzyć wnętrze człowieka na ulotną, labilną naturę twórczości. Dusza (od)ciążona i (od)zraniona może rozkwitnąć w sposób wcześniej dla niej niemożliwy. Chociaż pozornie akt „odcięcia się” wydawać może się samolubny, w istocie przyjmuje cechy autotelicznego poświęcenia w imię dobra najbliższego otoczenia.

Kiedy artysta odetnie „się”, jednocześnie rozwinie „się” — nie tylko jako artysta, ale również jako istota humanistyczna.

Dla artysty akt odcięcia „się”, a nawet chwilowego „odcinania się”, stanowić może przestrzeń kontemplacji i przetwarzania. Kiedy artysta odetnie „się”, jednocześnie rozwinie „się” — nie tylko jako artysta, ale również jako istota humanistyczna. Podmiotowość człowieka-twórcy wystawiona zostaje na próbę, której przejście otwiera nowe perspektywy spojrzenia na siebie samego oraz sprawy otaczającego świata.

Należy oczywiście zauważyć, że akt „odcinania się” nie oznacza tutaj zupełnego porzucenia swojej dotychczasowej tożsamości. W zależności od potrzeb osoby „odcinającej się”, może obejmować jedynie odcięcie się od konkretnych emocji, osób, narzuconych wartości czy przekonań. Jednak w społeczeństwie, w którym „tożsamość” równa się „tradycja”, nawet częściowe odrzucenie przyswojonych elementów potraktowane może zostać przez innych za zdradę. Nie należy więc aktu „odcięcia się” bagatelizować i przypisywać mu jedynie cech subiektywnie negatywnych (strachu, ucieczki). On tak naprawdę wyraża odwagę i potrzebę ekspresji „siebie” nieograniczonego oczekiwaniami otoczenia. Wyraża przerwanie cyklu wstydu.

To przerwanie właśnie jest jednym z obowiązków artysty, nieświadomie i niezależnie narzuconym mu przez pozytywne społeczeństwo i nagromadzone w nim addytywne wartości. Artysta powinien przerwać cykl i wprowadzić do życia swojego i innych przestrzeń negatywną — taką, w której wstyd nie ma siły przebicia.

Artysta powinien przerwać cykl i wprowadzić do życia swojego i innych przestrzeń negatywną…

Jak często artyści używają nożyczek? Czy dosłowny, mechaniczny i wyuczony gest mięśni i ścięgien może przeciąć nie tylko fizyczny materiał, ale i mentalną barierę postawioną przez wstyd wokół prawdziwej ludzkiej jaźni? Osobiście uważam, że tak. Ten fizyczny ruch może stać się swojego rodzaju rytuałem, który symbolicznie pozwala jego uczestnikowi na odcięcie „się” od pewnych elementów. Jednocześnie, manualny charakter „cięcia” nawet bez mentalnego na nie nastawienia sygnalizuje reszcie otoczenia wykonany ruch. Części powstałe w wyniku czynności „cięcia” są materialne i widzialne, symbolizować mogą nawet składniowy charakter materii. To, co uczestnik „tnący” zrobi z powstałymi częściami, zależy już tylko od niego — tutaj właśnie pojawia się motyw ludzkiej sprawczości, ekspresji i afektu umożliwiony poprzez akt „odcięcia się”.

Weźmy urojone nożyczki w mentalne ręce i odetnijmy się. Niech nasze uszy od środka ukoi dźwięk: ciach, ciach — odetnijmy się od tego, co nam szkodzi i uparcie towarzyszy w codziennym życiu. Odetnijmy się od toksycznych ludzi, męczących nas emocji, niesprawiedliwej spuścizny wstydu, duszących narzuconych norm i tych kilku wzorców tożsamości akceptowanych przez społeczeństwo. Tylko ostrożnie, każdymi nożyczkami można się zranić. Operujmy nimi uważnie, tak aby przypadkowo nie odciąć „się” od tego, na czym może nam zależeć.

W końcu od dziecka słyszymy, że „z nożyczkami się nie biega”.