Konflikt przynależności
ręce moczone w occie
całodobowo
nie czują dzikiej zimy
nic już nie czują bo nie są moje
a jeśli nie są moje
nie mają pamięci
nie należą do mnie
i za nie
nie odpowiadam
wysoki sądzie
odpowiadają i odmawiają
różaniec za siebie
nieudolnie chwytają
koralik za koralikiem
za nami grzesznymi
nie mają ojca ani matki
mają siebie nawzajem
w galaretowatym uścisku
no ale przecież
tego też nie czują