Dentysta
W życiu każdego młodego człowieka przychodzi moment, w którym rodzice oświadczają, że należy udać się do dentysty. Tłumaczą wtedy naturę tego mglistego zawodu, wspierając dziecko na duchu oraz dodając mu otuchy. Mówią: „Położysz się na takim wygodnym fotelu, a wtedy miła pani zajrzy ci do buzi i sprawdzi, czy z twoimi ząbkami wszystko w porządku, czy nie masz żadnych Ubytków”.
To ostatnie słowo, słowo klucz, ten Ubytek krąży później wewnątrz małej głowy, urastając do rangi największej potencjalnej tragedii. Niezrozumiała istota Ubytku przyjmuje najróżniejsze kształty i przerażając swoją nieuchwytnością, unieważnia wszystkie inne, mające koić niespokojną duszyczkę dziecka, słowa. Mówią: „Nie masz czego się bać, będziemy tam z tobą, a po wszystkim dostaniesz lizaka”. Jednak nawet słodka perspektywa łakocia nie jest w stanie stłumić natarczywych wyobrażeń na temat tajemniczego, złowrogiego Ubytku.
Całe, wydające się trwać w nieskończoność, dnie mijają pod znakiem piętrzących się myśli i prób uchwycenia jego esencji. Każda czynność, wykonywana w cieniu coraz większej niepewności, staje się paraliżującym oczekiwaniem na Sąd Ostateczny. Czasami na ułamek sekundy udaje się pojąć Ubytek w jego najczystszej formie tylko po to, żeby po chwili uświadomić sobie swoją małość i zdać sprawę z własnej pychy, która pozwoliła uwierzyć, że zrozumiało się coś, czego istoty ledwie się musnęło. Czas spędzany nad rozważaniem wzbogaca się wtedy o poczucie jeszcze większego zagubienia i naiwności, które wyłącznie intensyfikują już wystarczająco zawiłe, pełne lęku młode procesy myślowe.
Z czasem Ubytek, całkowicie pochłonąwszy wszystkie inne, ważne do niedawna sprawy, staje się rzeczą nadrzędną, a dojście do jego sensu jedynym celem wciąż krótkiego życia. Poszukiwanie prawdy odbywa się w miejscach najmniej oczywistych. Być może znajduje się ona w parujących, ugotowanych ziemniakach, które mama postawiła na stole podczas obiadu? Może da się ją odczytać z plamy na ścianie, sprytnie zasłoniętej kartką ze zrobionym kredkami świecowymi rysunkiem? A może pluszowy miś, strażnik dziecięcych snów, zechce podzielić się swoją wiedzą na temat zawiłości świata?
Na próżno jednak oczekiwać jednoznacznej odpowiedzi, wszystko oferuje jedynie mgliste tropy, które tylko komplikują całą sprawę i oddalają od sedna Ubytku, a w konsekwencji poznanie zaczyna wydawać się niemożliwe. Mimo to nie przestaje się próbować, bo nie da się zgodzić na niewiedzę, wiedząc, że coś istnieje, a wraz z tym wiedza na temat tego. Zatem proces trwa, niezależnie od rozczarowujących dotychczasowych rezultatów.
W pewnym momencie samotne i skryte próby zrozumienia tajemnicy zostają zdradzone przez zewnętrzność. Rodzice zauważają zmianę w zachowaniu swojego dziecka. Mówią: „Coś się stało? Martwisz się dentystą? Boisz się, że czeka cię Borowanie? Nie bój się, będziemy tam z tobą”.
Tym sposobem namnaża się niezrozumiałość świata, a wraz z nią przerażająca pętla myśli próbujących dotrzeć do prawdy.