wilk
Żal mi Twojego wilczego oka
I naprawdę mi przykro Panie W,
Że pierś kąpiącej tak ostro
Zakłuła źrenicę,
aż sutkiem przebiła się do myśli
I lepko osiadła na niej.
Rozfalowała wspomnienie na tyle,
Że bryza przyćmiła moment
Wyjścia z wody.
Młodość jej niech pulsuje wilgocią
Ale proszę
Osusz kąpiącą się
Choć skrawkiem siostrzanej myśli.
Bo nie ryba.
…Czy byłaby piękna jak tamte,
Pod koniec lata?
Głos jej kołysze noc sierpniową
I prawie go słychać
Spod menisku.
Żeby cię lepiej widzieć.
Żeby cię lepiej słyszeć.
Elegia raczej milcząca.
taniec
Na wiązkach mojej myśli
tańczymy
na spirali zwojów proszę Pana do
mnie.
Odwracam spojrzenie wewnątrz
spijam
miazgi ciepłej muskanie,
Falowanie płatów.
Zmierzwione polany neuronów migoczą.
Szara i biała istota
mchem porasta wnętrze kostne.
Gdy zaplatam Twój kosmyk wokół palca
drżą ciała neuronów,
Każdy z osobna
Nie wiem, czy lęka się
czy pląsa.
Łaskoczą korę.
Twoje włosy- spiralne schody
zbiegamy
Czy poeci piszą o schodach?
Nie mogli zapomnieć, jeśli
Twoje ciągną się od pępka do firan włosów
i każdym stopniem budują gwiazdozbiory.
Zbiegając po nich
Wierzę, że to nie tylko wewnątrz,
że nie tylko pląsem
na zwojach,
Że poza miąższem, wiązką i pęczkami.
Że to w istocie, ale tej.
I wyżej niż zmysłów panowanie
I głośniej niż rytm pulsowania.
Czy można tańczyć
i odwiesić ciało?
MIKROWIERSZ
…i słuchaj, to jest taki mikro-posiłek
zapakowany tak tekturowo
i tylko mikroplastik.
…ale zmieszczę się tam,
bo to nie jest jamnik,
to taki mikropies,
co mikrosra pod mikrokawalerką.
poza tym ja bywam mikrosam.
…ale wiesz, tam?
to jest taki mikrokraj.
no tak, piszą i
śpiewają czasami,
ale to jest taki
mikro- można powiedzieć -język.
nie ma co się martwić!
i chodzę po mikroprocesorze,
palce mi się ślizgają
więc poszłam na spacer,
ale Krowodrzą,
więc nawet kino do cholery
jest mikro.
twarz rozebraną
zawiesił w półmroku.
jego pot zbyt kwaśno
zasmakował solą
w pierwszym rzędzie.
oburza matki poetów.
mięśnie jego
pohaftowały się żyłą,
stężałe, ścinają się biało.
gąbczaste serce
wkracza w mezalians z pulsem.
fala wznosi tors
poza rytmem.
wypręża się tancerz
poza Dawidem.
za mało marmurowe
ciało
paskudnie i chłodno
niekobiece.
kręgi zamyka w pośladku.
tańczący nieurodzaj.
kwas potu
wzbiera falą w tłumie
ciecz dalej spływa im
w rękawy ścięte bielą.
pomnik
w lesie potajemnie budujemy ci pomnik.
z zielonych szkiełek
błota
trocin i gówna
nie mówiłem Ci, ale jest coraz wyższy
wiją sobie w nim gniazdka
wielkie, migoczące papugi.
jest bardzo witalny
jest naturalny.
pędzi nieskrępowany
nie tylko pionowo.
spodoba ci się.
pod nim łyse główki maków.
chyboczą.
mleko ich paruje w upale,
senna słodycz wiruje w
żłobionych nozdrzach.
do rytmu bębnów
wyrzeźbione uda pękają
w błotniste dachy.