Bibeloty wybrane

Autoprezentacja

Jestem duszkiem – towarzyską sówką,
znak mój waga – sprawiedliwa obserwacja.
Gdy się biją, ja popatrzę z góry i
wezmę łyk z piersiówy.
Zaklnę i pośmieje na psią mać i juchę.
Jeszcze wiersze pisać lubię.
W ogóle:
Łapią mnie w gardzieli gulę, gdy
spotykam lube.
Czasami:
Plotę sam do siebie bezsensownie.}
Mile:
Patrzę na skowronki, pierwsze śniegi
i chochołki.
Zawszę:
Staram się jak mogę, nawet
gdy powinę w stronę złą mą nogę.
Ale jestem szczery – buc wrażliwiec.
Tu pośmieję, tam polecę taki jestem duszek !


Dendro

Wiosną było nas pełno
między pruskimi murami

Biblioteka pokryta chłodnymi barwami
stanowiła przystań niby
rewolucja wśród nagich cesarzy

Czytywałem tam wieszczów i dekadentów
francuskich zdrajców jutra

Słońce wędrowało podług innych
praw
niżli pada na źdźbła trawy
Dumnie kroczyliśmy ze słowem
patronka smakowała rozpuszczalnej kawy
kiedy z jądra nadziei
wykluwała się kolejna idea

Myśmy tęskliwie patrzyli
na Luizjanę nocą uszytą
przy blasku świateł z pickupa
Tam wiersz ulata…


[***]

Gdy sądził mnie jeszcze jeno wiatr
spałem pod jedną z Twoich
gwiazd
Boże słuchasz?
Usłysz pękającą
tkankę wiary
te spierzchnięte słowa niepokoju
na zmarzniętych ustach wiernych
ateizm wieczny
ateizm boski
zatopieni w goryczy wina
patrzymy w kwaśną konstelacje
zielonych jabłek
w sadzie matki
Tam gdzie spałem pod jedną z Twoich gwiazd
kiedy sądził mnie jeszcze jeno wiatr