****SEKCJA

Szkiełko i oko

widzisz?
wystarczy zajrzeć w okno źrenicy, by znaleźć pierwsze drzewo
splątane
u źródła plamki żółtej, kapilary krwi
widzisz?
w rytmie spazmów dżdżownicy pulsują pod powiekami
wizje, cienie, mgnienie
widzisz?
ta jasność to jak drzwiami trzasnąć
widzisz?
widzę
zawsze nic


Zupa ogonowa

To brak ogona nas wyprostował,
ponad instynkty wzniesiona głowa;
ponad aseptyzm lady chłodniczej
wzniesione pełne trwogi oblicze

tam
tam gdzie piękno
nie leży
tylko w prostocie mięsiw
rozebranych jeleni i gęsi
wśród
uosobienia miękkiej śmierci
gdzie
zanik
z grasicą wraz
niewinności
rozłożył na rosołowe części
całości

w jedwabiach,
w skórze i
w sosie własnym

nie

płucka, flaki, ozory, wątroba;
zupa hormonów czy ogonowa?
Mięso na mięsie i mięso w mięsie
innej istoty życia —


Mniej więcej dziesiąta rano

nostra culpa, że dojść nie możemy
po nitce do kłębka
nerwów
potwora
korzeni
prawdy najpiękniejszej, jak figa
smakiem co złote jabłka udaje

nostra culpa, że bardziej pragniemy
chleba, igrzysk i kończyn splątanych;
że wszyscy mamy serca po lewej stronie

mea culpa,
mea, choć to ty kłamiesz
jak spóźniony zegarek,
że świat psuje się od szczeliny między nogami,
pozostawiając głowy chłodne