Twórz z miłością
Często myślę, że tworzymy sztukę, by pozwolić sobie na ekspresję. W większości przypadków nasze emocje, które przekładamy na dzieło, to wynik „negatywnych” uczuć, które były w nas ukryte już jakiś czas. Artyści w większej mierze, mogą w ten sposób radzić sobie z emocjami.
Bywają jednak i dzieła stworzone w tych „pozytywnych” barwach.
Niemniej jednak samo pojęcie „miłości” wyłania się z obu tych kategorii, które ujęłam cudzysłowem. Często negatywne emocje, czy to złość, smutek, żal czy nawet nienawiść! Wiąże się z odrzuceniem miłości, naszej miłości. I nie chodzi mi tu tylko o kategorie uczuć romantycznych czy rodzinnych. Miłość to główny fundament nas samych i jest to punkt, z którego wyłania się więcej emocji, niż myślimy.
Każde z moich dzieł, gdzie wylewałam negatywne bądź pozytywne emocje, miały swoje fundamenty w miłości – do czegoś, do kogoś. Bo było coś dla mnie ważne, istotne, nazywane domem, a zostało mi odebrane, potraktowane bez szacunku czy zniszczone. W wielu przypadkach ekspresja gniewu, żalu i smutku to zraniona miłość w nas samych. I pozwólmy sobie czuć każdą z emocji. Bo emocje po coś są, są dla nas drogowskazami, których nie powinno się unikać. Dlatego hasło „twórz z miłością” nie sugeruje uczucia do rzeczy czy osoby, w konkretnych kategoriach? Jest to tworzenie z fundamentem naszego istnienia i podstawą autentyczności.
A autentyczność w ekspresyjnej sztuce, to piękno, którego nikt nie może ci zabrać.
Kreowanie dzieła sztuki z poziomu autentyczności jest nie lada wyzwaniem, mimo swojej zasadniczo prostej formy. Teoretycznie chodzi o bycie sobą i pozwolenie sobie czuć. Niemniej jednak wyzwaniem jest pozwolić sobie na to i oddać się emocjom na tyle, by stworzyć pełne ekspresji dzieło. Ze sztuką jest trochę jak z wewnętrznym dzieckiem – trzeba je poczuć.
Sugerując się kierunkiem, że z poziomu miłości wynikają emocje, dzięki którym tworzymy, możemy przyjąć teorię, że każda z emocji jest w stanie nam coś dać i to niekoniecznie negatywnego.
Wcześniej przytoczyłam tutaj motyw ekspresji podczas uczucia gniewu, złości czy nawet smutku wymieszanego z żalem. Podczas odczuwania tych „negatywnych” – nawiasem ujmując – emocji, możemy stworzyć coś naprawdę dotkliwego i pięknego. Bo nikt nigdy nie powiedział, że piękno sztuki ma być w pełni „pozytywne”. Przyjrzyjmy się, że większość dzieł, nie tylko plastycznych, ale i pisarskich jest tworzona w stanach spadku emocjonalnego. Nasze emocje, które alchemizujemy w formę sztuki, zostają tam zawarte i dotykają kolejne osoby na przeróżne sposoby – czasami interpretacja może zaskoczyć nas samych! Nie zawsze nasze spadki są wynikiem odbiorczym spadku emocjonalnego innej osoby. Niekiedy odbiór dzieła może być całkowitym przeciwieństwem naszych skrywanych wcześniej uczuć i emocji. W tym kryje się piękno sztuki – odbieranie jej w indywidualny sposób.
Jako artyści, tworzący swoją pracę, w większości przypadków wkładamy w nią cząstki siebie. Czasami przy tworzeniu, towarzyszy nam najzwyczajniej w świecie pasja, fascynacja czy wyobraźnia w parze z kreatywnością. Nie zmienia to faktu, że ukrywamy pod pracą naszym ulubionym medium coś więcej. Coś, co swój fundament miało z miłości.
Przytaczając wcześniejsze słowa, fundamentalnie większość emocji wynika z miłości. Niekoniecznie do kogoś, często jest to miłość, którą mamy w sobie i zostaje w jakiś sposób naruszona bądź pobudzona. „Zbalansowanie miłosne” to nic innego jak odczuwanie spokoju – tak bym to nazwała. W takim stanie również możemy stworzyć coś pięknego. Nie ma wyznacznika, w jakim stanie powstają najlepsze dzieła. Większość mogłaby się skłonić do stwierdzenia, że w tych negatywnych emocjach tworzymy najpiękniej. Nie mogę temu zaprzeczyć w pełni, jednak nie wydaje mi się, by to stwierdzenie było w pełni utożsamieniem dla wszystkich. Dla większości zapewne i mogłoby tak być. Ciekawszym kierunkiem jest zdanie sobie pytania, dlaczego w szczęściu nie dajemy sobie takiej autentyczności i otwartości by dzieła te, były na równi z „tamtymi”? Co nas powstrzymuje? Że ktoś wyśmieje naszą radość? Zrani? Nie ważne, czy kreujemy w pozytywnych, czy negatywnych emocjach, wszystkie wynikają z miłości, którą mamy w sobie.
Przykładem może być napisanie wierszy po złamanym sercu, jak i również stworzenie dzieła sztuki w momencie, kiedy zostaniemy wyśmiani przez rodzinę. Ludzie ranią naszą miłość do pasji, do kogoś, do jakichś miejsc czy sytuacji, czasami nawet i założeń, przez co tworzymy dzieła w spadkach emocjonalnych. To samo tyczy się tej pozytywnej strony. Poezja miłosna przepełniona szczęściem czy piękne krajobrazy uwielbianych miejsc. Dzieje się to z poziomu serca, który nie do końca jest dla nas świadomy, a przede wszystkim, bardzo często go nie zauważamy.
Bycie kompatybilnym z własną świadomością emocjonalną bywa trudne i nie zawsze udaje nam się dobrze rozgryźć, o co nam właściwie chodzi. Dlatego też zachęcam was do zerknięcia na swoje prace, przeczytania, obejrzenia ich i zastanowieniu się
Jakie emocje mi wtedy towarzyszyły?
Jakie towarzyszą mi teraz?
Jaki jest powód tych uczuć?
Jest to stosunkowo proste zadanie do podjęcia się, ale trudniejsze do zrealizowania, jeżeli sami nie zdajemy sobie sprawy z miłości, jaką w sobie nosimy. Ta wewnętrzna miłość, to także poznanie samego siebie. Co lubimy, co uwielbiamy, co kochamy, ale również odwrotność, czego nie lubimy, nie tolerujemy, bądź może nawet nienawidzimy? Aspekty składające się na te fundamentalne pytania do samego siebie, każdy z nas poznaje indywidualnie.
Niejednokrotnie zdarza się, że inni ludzie są naszymi odbiciami, a raczej naszego wewnętrznego świata. Dzięki nim poznajemy również i siebie. I nie mówię tutaj o kopiowaniu zachowań – broń Boże. Chodzi mi tutaj o zachowania, poglądy czy nawet rzeczy, które lubią lub mają inne osoby. Nie zawsze jesteśmy ze sobą zgodni, a jednak na różnych etapach znajomości, poznajemy samych siebie i swoje preferencje czy wartości. Tworzenie z miłością to nic innego jak tworzenie autentycznie i w zgodzie ze sobą, niezależnie od tego, jakie emocje nam towarzyszą. Bo każda z nich ma źródło właśnie tam, w naszej wewnętrznej miłości. Nie patrząc na to, czy tworzycie coś artystycznie, czy też nie, zachęcam was do ekspresji i wyrzucania z siebie tych emocji właśnie poprzez kreowanie twórcze – nie ważne, w jakiej kategorii. Człowiek wręcz jest stworzony, by tworzyć, tak samo jak do podejmowania decyzji.
Także, jaka jest twoja decyzja? Spróbujesz tworzenia z miłością?